Recenzja butów Chiruca nepal pro gtx

Swoją podróż życia odbyliśmy w butach Chiruca, które były naszą nagrodą za zwycięstwo w konkursie Chiruca EXPEDITION II. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o tej firmie, ale dzięki Waszym głosom mieliśmy okazję przekonać się na własne oczy, a raczej na własne nogi, na ile jest warta ta hiszpańska marka. Do wyboru mieliśmy wszystkie dostępne w Polsce modele. Ja dałem szansę NEPAL PRO GTX, natomiast Agnieszka wybrała DYNAMIC JUBILEE GTX (jego recenzja tutaj).

W zamian za możliwość wypróbowania butów Chiruca, zobowiązaliśmy się do napisania recenzji z kilkutygodniowego wypadu do Nepalu, podczas którego robiliśmy trasy trekkingowe do Everest Base Camp (link tutaj) oraz Annapurna Circuit (link w tym miejscu). Gdybyśmy byli zawiedzeni jakością butów, pewnie bez chwili namysłu próbowalibyśmy wycofać z recenzji. Wiecie jak jest, czasem lepiej, żeby recenzja się nie pojawiła, niż miałaby ona oznaczać gromy na głowę producenta.

Buty Chiruca NEPAL PRO GTX obroniły się jednak same swoją wysoką jakością.

Ale po kolei…

Buty otrzymaliśmy pod koniec czerwca, dwa tygodnie przed wyjazdem do Nepalu. Bądźmy szczerzy, początki były trudne. Jak zawsze, kiedy but jest jeszcze niedopasowany, pojawiły się obtarcia i odciski. Potykałem się na kamieniach i nie potrafiłem wyczuć dobrze podłoża. Wydawały mi się monstrualnie duże. Wystarczyło jednak kilka wyjść w góry, by zacząć lubić buty hiszpańskiego producenta. Byłem w nich kilkukrotnie na Kopie Biskupiej, u podnóży której mieszkamy, a także zrobiłem jedno solidne przejście przez Błatnią i Klimczok (link tutaj). Dość mało, by z pewnością stwierdzić, czy dam w nich radę wejść na Kala Pattar (ponad 5500 m.n.p.m.) i przełęcz Thorung La (5416 m.n.p.m.), ale byłem dobrej myśli.

24 dni w błocie!

Podczas wyprawy życia buty Chiruca NEPAL PRO GTX sprawdziły się w stu procentach. Dość powiedzieć, że jako jedyne ze sprzętu nie zawiodły. Plecak wbijał się w bark, ręcznik szybkoschnący wcale nie chciał schnąć, a kijki trekkingowe powykrzywiały się. Jedynie buty ze spokojem tybetańskiego mnicha mierzyły się z kolejnymi kłodami rzucanymi pod nogi przez kapryśną pogodę.

A nie było łatwo. Jeśli przeczytacie recenzje z trekków, to zobaczycie, że pierwsze 10 dni podczas podejścia na EBC wiązało się z ogromną ilością deszczu, błota i śliskich kamieni. Szlaki były zniszczone, momentami trzeba było przedzierać się przez rwące strumienie błota. Podczas przejścia Annapurna Circuit już drugiego dnia natrafiliśmy na tak wielkie osuwisko błota, że nie dało się przez nie przejść suchą stopą. Po jego pokonaniu nasze buty wyglądały, jakby przez ostatnie dwa miesiące leżały w betoniarce.

Mimo fatalnych warunków pogodowych, buty Chiruca NEPAL PRO GTX w stu procentach spełniły moje oczekiwania. Pomimo przedzierania się przez potoki błota, wędrowania w deszczu, ślizgania się na korzeniach i kamieniach, nie mogę powiedzieć na ich temat ani jednego złego słowa. Spełniły swoje największe zadanie: ochroniły nasze stopy. Ani kropla wody nie przedostała się przez nie, co w tak ekstremalnych warunkach jest niewiarygodnym sukcesem. Także po przygodach z błotem bez trudu dało się te buty doczyścić.

Piaski pustyni

Warto podkreślić, że buty hiszpańskiego producenta były z nami nie tylko w Nepalu. Podczas wyprawy życia odwiedziliśmy Budapeszt, Dubaj, Sofię, a także spędziliśmy tydzień w Omanie. Temperatura była tam zabójcza, często przekraczała 30 stopni. Podczas tej części naszej podróży mieliśmy dużą styczność z piaskiem. Spaliśmy na pustyni, a także na dzikich plażach. Obozowaliśmy w miejscach mniej lub bardziej do tego przeznaczonych. Wszystkie jednak związane były z ogromną suszą i upałem. Oczywiście, mieliśmy na tę okazję ze sobą sandały. Zadbaliśmy jednak także o to by nasze buty Chiruca miały możliwość zakosztowania trekkingu w tych specyficznych warunkach. Po miesiącu w Nepalu musiały dostać szoku termicznego. Przez półtorej dnia wędrówki w okolicach Jabal Shams, kiedy zdobyliśmy najwyższy szczyt Omanu (2997 m.n.p.m.), a także przemierzyliśmy “Balcony Walk” w olbrzymim kanionie, buty walczyły nie tylko z temperaturą, ale także niezwykle ostrymi skałami. Nie muszę dodawać, że wyszły z tej walki zwycięzko.

Tutaj dochodzimy jednak do jedynego zgrzytu. Buty nie mają gumowego otoka, jaki posiada chociażby wybrany przez Agnieszkę DYNAMIC JUBILEE GTX. Dlatego miały trochę ciężej, czego efektem jest poszarpanie NEPAL PRO GTX na czubku, przez skałę i kolczaste gałęzie.

Podsumowanie

Mimo początkowego braku miłości do butów Chiruca NEPAL PRO GTX, te wykazały się w najważniejszym momencie. Podczas dwukrotnego podejścia na wyskość 5400 m.n.p.m. w Nepalu, kiedy przedzieraliśmy się przez deszcz i błoto, były ratunkiem dla naszych stóp. Także w Omanie, kiedy warunki były o 180 stopni inne, sprawdziły się wyśmienicie.

Szykujemy się już do kolejnych szalonych wypraw i wiemy, że z pewnością towarzyszyć nam w nich będą buty Chiruca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *