Ruszamy w drogę…. do Nepalu w butach chiruca!

Dzień dobry!

Jest to pierwszy wpis na naszym blogu, który ma opowiadać o naszych planach na najbliższą przyszłość. Do tej pory wszystkie nasze artykuły były poradnikowe i miały Wam pomóc w organizacji własnego wyjazdu, niezależnie od tego, czy wybieracie się odwiedzić norweskie fiordy czy spędzić noc na marokańskiej pustyni. O tym, gdzie planujemy się wybrać, dowiadujecie się już po fakcie, po naszym powrocie 🙂

Naszą następną podróżą jesteśmy jednak tak podekscytowani, że musimy Wam o niej trochę opowiedzieć.

Zanim jednak do tego dojdzie, chcemy Wam podziękować. Ponad 1600 lajków na Facebooku i 600 obserwujących na Instagramie to dla nas naprawdę pokaźna liczba, jak na to, że jesteśmy w Internecie zaledwie od roku.  Dziękujemy, że nas czytacie, komentujecie, oglądacie nasze zdjęcia. Planujemy małe zmiany, które na pewno wpłyną pozytywnie na jakość naszego bloga. Kto wie, może nawet zaczniemy montować jakieś video? 🙂

Braliśmy udział w dwóch konkursach, w których zwyciężyliśmy. Jeden z nich organizowany był przez markę Chiruca Polska i dotyczył najciekawszych wypraw w 2019 roku. Z tego miejsca serdecznie dziękujemy Wam za każdy oddany na nas głos, każdy komentarz i każde udostępnienie swoim znajomym. Dzięki Waszej pomocy i zaangażowaniu pozostawiliśmy w tyle bardzo ciekawe wyprawy, m. in. do Ameryki Południowej, Gruzji, czy na Korsykę.

Dzięki Waszym głosom udało nam się zdobyć buty firmy Chiruca. Dwa modele, męski Chiruca Nepal Pro GTX, a także damski Chiruca Dynamic Jubilee GTX. Towarzyszyć nam one będą w wyprawie życia – podróży poślubnej do Nepalu i Omanu. Po powrocie na pewno znajdziecie relację z wyjazdu i recenzję butów, które dotarły do nas kilka dni temu. Nie mogąc się doczekać, zdążyliśmy już je przymierzyć i zrobić pierwszą krótką 3-godzinną wyprawę. Jej efekty widać na zdjęciach.. Na pierwszy rzut oka („nogi” 😀 ) wydają się bardzo wygodne i mocno stabilizujące stopę. To dobry prognostyk przed wyjazdem w Himalaje.

Podróż do Nepalu marzyła nam się od dawna, ale zawsze wydawała się mało realna. Po sprawdzeniu faktycznych kosztów wyjazdu, zajrzeniu do skarbonki i wyciągnięciu ostatnich oszczędności stwierdziliśmy jednak, że to ma prawo się udać 🙂 4 września lecimy więc do Dubaju. Bilet nie był drogi. Koszt przelotu z Budapesztu wyniesie nas 540 złotych od osoby (z kartą WizzAir). Śpiąc w hostelach planujemy 3-dniowe zwiedzanie tego miasta, by następnie udać się już do miejsca docelowego – Nepalu.

Chyba każdy, kto oglądał filmy o himalaistach, marzył chociaż przez chwilę, by z bliska zobaczyć Mount Everest. My taką możliwość będziemy mieli. W Nepalu spędzimy 33 dni. W tym czasie chcemy zrobić trekking pod Everest Base Camp (ok. 16 dni), wokół Annapurny (ok. dwóch tygodni, ale raczej będziemy zmuszeni zrobić tylko część), polecieć samolotem z niezwykle niebezpiecznego lotniska w Lukli do Katmandu, stolicy kraju. Dużo czasu będziemy musieli poświęcić na przejazdy. W busach jeżdżących między tymi miastami planujemy spędzić 4-5 dni. Do tego wypadałoby coś zobaczyć w Katmandu i okolicach.

Wracać planujemy znowu do Dubaju. Loty w obie strony (Polska-Nepal-Polska) wyniosły nas 2300 złotych na osoby. Będąc w tym miejscu grzechem byłoby nie odwiedzić kraju, który za kilka lat znajdzie się na ustach wszystkich podróżników – Omanu. Spodziewamy się, że ten kraj, dopiero rozwijający się turystycznie, stanie się nowym „must be” świata podróżników. Taką szansę mógł mieć też Iran, ale przez zawirowania polityczne, raczej mu to nie grozi. W Omanie planujemy zobaczyć głównie północno-wschodnią część kraju, z oazami, plażami. Na pewno nie zapomnimy o stolicy kraju, Muskacie. Agnieszka podpowiada mi, że liczy też na zobaczenie jakiś żółwi 🙂 Spać planujemy oczywiście w namiocie.

Na powrocie zahaczymy jeszcze o Sofię, gdzie spędzimy dwa dni. Jeden z nich wykorzystamy na zwiedzanie miasta, drugi natomiast poświęcimy na przejazd do Monastyru Rylskiego, największego takiego obiektu w Bułgarii. Wracać do kraju planujemy przez Berlin, gdzie nie będzie jednak czasu na zwiedzanie. I tym sposobem pod koniec października, po blisko dwóch miesiącach podróży, wrócimy do domu.

Kondycyjnie na pewno damy radę podczas tego wyjazdu. Jesteśmy przekonani, że nasze nowe buty Chiruca też 🙂

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *