Co warto zobaczyć na Islandii

Na Islandii spędziliśmy jedynie 7 dni i było to stanowczo za mało ;). Udało nam się jednak zobaczyć parę bajecznych miejsc, które zapadły nam w pamięci. Oto nasza subiektywna lista miejsc, które trzeba zobaczyć.
Jak myślicie warto coś do niej dodać? Bo to nie była nasza ostatnia wizyta na Islandii ;).

Islandia Złoty Krąg

To miejsce, które jest kwintesencją wyspy. Znajduje się na samym szczycie listy atrakcji do zobaczenia na Islandii. Na Złoty krąg składają się trzy miejsca: Park Narodowy Þingvellir , obszar geotermalny Geysir i wodospad Gulfoss.

Park Narodowy Þingvellir Znajduje się niecałe 2 godziny drogi od Reykiaviku drogą nr 36. W tym miejscu już w X wieku zebrał się pierwszy Parlament Althing. Na terenie Parku zbierał się niegdyś również sąd ludowy, który obradował i niejednokrotnie wykonywał kary od razu. Jedną z tych kar było utopienie skazanego w pobliskim zbiorniku wodnym. W tym miejscu również w 1944 raku ogłoszono Niepodległość kraju. Park leży na złączeniu dwóch płyt tektonicznych – amerykańskiej i europejskiej. Zobaczyć tutaj możemy wiele kanionów, wąwozów i szczelin. W 2004 roku park został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miejsce jest tak urokliwe, że stanowiło tło dla nie jednej sceny z serialu „Gra o Tron”.

Geysir – Jadąc dalej 50 km na wschód dojeżdżamy do kolejnej atrakcji Złotego kręgu – pola geotermalnego. Na jego terenie znajdują się różnej wielkości źródła geotermalne oraz jego największa atrakcja – Gejzer Strokkur. Jest on największym czynnym gejzerem na Islandii. Co 5-10 minut wyrzuca z siebie wodę nawet na wysokość 30 metrów. Efekt jest niesamowity i bardzo trudny dla mnie do uchwycenia na zdjęciu. Woda bulgocze i co raz bardziej buzuje, aż w pewnym momencie z całą swoją siłą wybucha i nigdy nie wiadomo kiedy ;). Wszędzie spotkać można ostrzeżenia o wysokiej temperaturze wody, nie sprawdzaliśmy czy to prawda – uwierzyliśmy na słowo. Na terenie parku wszędzie paruje woda, a w okół pełno jest różnej wielkości rozlewisk.

Wodospad Gullfoss, nazywany jest inaczej Złotą Wodą lub Złotym Wodospadem. Znajduje się on na rzecze Hvita i zjawiskowo,
dwoma kaskadami , spada w ponad 30 metrową przepaść. Wodospad robi ogromne wrażenie, ponieważ w każdej sekundzie spada ok. 400 metrów sześciennych wody, tworząc nad nim złotą bryzę i przepiękną tęczę. Najlepiej z tego miejsca zapamiętałam huk wody, świeże powietrze i krople osiadające na twarzy. Miejsce jest niestety dość komercyjne i zawsze spotyka się tam tłumy ludzi.

Seljalandsfoss i Gljufrafoss

Te dwa wodospady znajdują się ok. 130 km od Reykjaviku, jadąc na wschód drogą nr 1. Na Islandii jest prawie 1000 wodospadów i zapewne każdy jest piękny, malowniczy i zachwycający :). Jednak są takie, które wyróżniają się spośród innych. Seljalandsfoss jest jednym z najsłynniejszych wodospadów w kraju. Znajduje się on na rzece Seljalandsá, która płynie z lodowca
Eyjafjallajökull (uwielbiam islandzkie nazwy) i spada z ogromnym hukiem z 60-cio metrowego klifu. Wodospadu można wręcz poczuć, i to nie tylko w przenośni. Za nim znajduje się jaskinia wraz ze ścieżką, którą można przejść „w głąb wodospadu”. Ścieżka nie jest długa, ale pozwala zobaczyć Seljalandsfoss z innej strony. Należy pamiętać, żeby ubrać na siebie coś przeciw deszczowego, bo jest tam bardzo mokro i oczywiście chronić swój sprzęt fotograficzny (mój Islandii nie wspomina najlepiej – dlatego w ramach protestu wyłączył się na parę dni ze współpracy).
Kilka metrów dalej, idąc wzdłuż klifu, znajdujemy kolejny wodospad. Gljufrafoss jest nieco ukryty pośród skał, przez co spotkamy tutaj mniej turystów. Wodospad ten znajduje się na rzece Gljúfurá, a z klifu spada z wysokości ok. 40 metrów. Żeby lepiej go zobaczyć, można podejść ścieżką do góry lub wejść w głąb jaskini – wtedy na pewno przydadzą się dobre, wodoodporne buty. Widok jest jednak wart zachodu – soczyste zielone porośnięte mchem skały jaskini i spadająca woda tworzą niezapomniany klimat.

Wodospad Skógafoss

Wodospad ten znajduje się ok. 160 km od Reykjaviku drogą nr 1. Znajduje się on na rzece Skógá, położony jest na klifach dawnego wybrzeża wyspy. Woda spada z wysokości 60 metrów, rozpryskując się na boki. Podczas słonecznych dni przy wodospadzie można zobaczyć tęczę. Dzięki temu jest chyba najczęściej fotografowanym miejscem na wyspie. Malowniczy krajobraz zielonej trawy, wodospadu i tęczy przyciąga oczywiście rzeszę turystów, więc bywa tam tłoczno. Miejsce to można oglądać zarówno z dołu jak i z góry, gdzie prowadzą metalowe schodki. W okolicy jest wiele tras trekkingowych (nam jednak nie udało dojść się zbyt daleko z naszymi ciężkimi plecakami). Według legendy pierwszy Wiking przybyły w tą okolicę, w jaskini za wodospadem schował skrzynie ze złotem. Przez wiele lat śmiałkowie szukali skarbu. Po wielu latach udało się natrafić na skrzynię. Jednak kiedy zaczęli ciągnąć za pierścień z jej boku, urwał się on, a skrzynia przepadła na zawsze. Rzekomy pierścień do dnia dzisiejszego znajduje się w lokalnym muzeum jako eksponat. My skrzyni nie szukaliśmy, ale za garnkiem ze złotem na końcu tęczy się rozglądaliśmy.

Kanion Fjaðrárgljúfur

Kanion znajduje się 255 km od Reykjaviku. Standardowo jedziemy drogą nr 1 przez 251 km,a następnie skręcamy w lewo w drogę szutrową i nią jedziemy przez 4 km (albo idziemy, tak jak zrobiłyśmy to my, czego nie polecam. Chociaż dla widoków warto). Kanion znajduje się na rzece Fjaðrá. Został on najprawdopodobniej uformowany podczas ostatniej epoki lodowcowej, ok. 9 tysięcy lat temu. Długość kanionu to ok. 2 km, a głębokość w niektórych miejscach wynosi nawet 100 metrów. Wzdłuż kanionu prowadzi wiele ścieżek trekkingowych, kanionem można spacerować zarówno górą jak i dołem. Pamiętać należy jednak, że znajduje się on na terenie geoparku Katla Geopark. Więc spacerować należy tylko po wyznaczonych ścieżkach.

Laguna lodowcowa Jökulsárlón

Lodowe jeziorko powstaje z wody z topniejącego lodowca Vatnajökull. Według mnie jedno z najpiękniejszych miejsc, które udało nam się zobaczyć na Islandii. Co ciekawe znalazłyśmy się tam całkiem przypadkiem, o czym możecie przeczytać w wpisie o naszym „autostopowaniu” na Islandii. Miejsce to jest bajeczną laguną z ogromnymi bryłami lodu albo z małymi górami lodowymi ;). Miejsce zapiera dech w piersiach i to o każdej porze dnia. Słońce mieni się w tafli lśniącej wody i przebija przez pływające na niej bryły lodu, nadając im przepiękny kolor. Lód na jeziorze wciąż zmienia swoje położenie, dryfując w różne strony, a pomiędzy tym wszystkim pływają foki (o tak, mieliśmy tyle szczęścia, że widzieliśmy foki 🙂 🙂 ). Plaża znajdująca się w pobliżu laguny nazywana jest „diamentową”, ze względu na zalegające tam bryły lodu. Lśnią się one w słońcu niczym rozrzucone drogocenne kamienie. Lodowa laguna znajduje się 380 km od Reykjaviku drogą numer 1.


Bazaltowy Wodospad Svartifoss

Wodospad znajduje się na terenie Parku Narodowego Skaftafell. Znajduje się on ok. 330 km od Reykjaviku, niezmiennie drogą nr 1 ;). Podejście do samego wodospadu wymaga ok. 30 minutowego „spaceru”. W dużej części trasa prowadzi pod górę. Jednak warto! Wodospad uważany jest za najbardziej niezwykły na całym świecie. Ze względu na czarne bazaltowe filary na których tle płynie, nazywany jest również Czarnym Wodospadem. Spiętrzona biała woda tworzy piękny kontrast na lśniących, czarnych filarach, co nadaje wodospadowi bajeczny wygląd. Swoją formę zawdzięcza stygnącej dość szybko lawie. Stygła ona na zewnątrz, natomiast w środku była wciąż gorąca. W skutek tego lawa pękała tworząc regularne kolumny. Ściany wodospadu były inspiracją dla architektów kościoła Hallgramskirkja, znajdującego się w Reykjaviku.

Gorące źródła – basen Seljavallalaug

Lokalizacja basenu wciąż przez wielu uważana jest za tajemnicę, jednak w internecie bez problemu znajdziecie jego lokalizacje (więc chyba nie jest aż takim sekretem). Postaram się jak najprościej opisać dojazd do Basenu, jednak w zamian mam do was prośbę. Nie zostawiajcie tam śmieci! Wszystko co przynieśliście zabierzcie ze sobą. Przebieralnie na basenie zamieniają się w wysypiska śmieci, przez co miejsce traci swój urok.
No to w drogę, żeby dojechać do Seljavallalaug należy jechać drogą nr 1 przez 148 km na wschód. Następnie trzeba skręcić w lewo w drogę nr 242 (Raufarfellsvegur) i jechać prosto, aż do parkingów po lewej stronie. Później czeka nas już tylko krótki spacer dolinką by dotrzeć do pięknie położonego basenu zasilanego wodami geotermalnymi. Basen powstał w 1923 roku i jest najstarszym takim obiektem na Islandii. Basen mierzący 25×10 metrów przyciąga tłumy turystów, więc czasem ciężko zaznać tam spokoju jaki powinien towarzyszyć tak malowniczej lokalizacji. Położenie Gorących źródeł jest wyśmienite, z obu stron otoczony soczysto-zielonymi wzgórzami, ze spływającą ciepłą wodą do niecki i płynącym obok lodowatym strumieniem. Woda w basenie we wrześniu przy dopływie ciepłej wody była idealna, jednak czym bliżej przebieralni tym zdawała się chłodniejsza. Początkowo zielonkawy kolor wody nie zachęcił mnie do kąpieli. Jednak nie żałuje, że dałam się namówić na to pluskanie. Nie dopadła mnie po tym żadna wysypka, ani przeziębienie (mimo, że nie było najcieplej). Więc po prostu ta woda ma taki swój zielonkawy urok ;).

Czarne plaże Reynsfjara

Plaże te położone są ok. 180 km od Stolicy Islandii w pobliżu miejscowości Vik i Mýrdal. Jedna z nich znajduje się tuż przy wyżej wspomnianej miejscowości. Ona nie zrobiła na nas tak dużego wrażenia. W sumie czarny piasek, spieniona woda i mocny wiatr ;). Ma to oczywiście swój urok, ale nie o tym marzyłyśmy. Co ciekawe okazało się, że nie da się po prostu przespacerować z jednej plaży na drugą. Oba miejsca dzieli ogromny klif. Żeby dojechać do plaży Reynsfjara należy z drogi nr 1 skręcić w drogę 215, kierując się cały czas prosto dojedziemy do przygotowanego parkingu. Tym właśnie sposobem trafimy na najbardziej popularną czarną plażę na całej Islandii. Plaża wzięła swoją nazwę od bogatego norwega Reynira. Uważa się, że on jako pierwszy przybył i osiadł w tej okolicy. Plaża jest przepiękna, czarne kamienie, szum oceanu, silny wiatr i bazaltowe kolumny. To wszystko składa się na obraz nie z tego świata. Nie jest to plaża, do której przywykłyśmy. Nie ma palm, złotego piasku i błękitnej wody. Plaża ta jest całkowitym przeciwieństwem i dzięki temu ma urok, który ciężko ubrać w słowa. Znajduje się tam również ściana z bazaltowych kolumn, które wyglądem przypominają organy. Często oblegana jest ona przez turystów, chcących zrobić sobie zdjęcia na kolumnach.
Obok nich znajduje się niewielka bazaltowa grota. Warto do niej zajrzeć, gdyż ułożenie kolumn jest tam wyjątkowo zjawiskowe. Ważne jest by nie zachłysnąć się pięknem tego miejsca i wszystko robić tam w granicach rozsądku. Na plaży często można spotkać niezwykle silny wiatr i fale podchodzące bardzo wysoko, co przy braku myślenia może skończyć się źle.

Zorza polarna

Dla mnie jest to najpiękniejsze zjawisko jakie widziałam. W czasie naszego pobytu na Islandii zorze udało nam się „upolować” dwa razy. To przepiękne zjawisko, kolory mieniły się na niebie od zieleni, przez żółcie do fioletów. Uważa się, że zorzę na Islandii spotkać można od października do marca, My byłyśmy w trzecim tygodniu września i też nam się udało. Zorze najlepiej ogląda się w miejscach oddalonych od sztucznego światła (o co w sumie na Islandii nie trudno) i podczas bezchmurnego nieba. Jeśli chcecie sprawdzić czy zorza pojawi się danego dnia warto wejść na stronę Aurora Service . Zapewne nie gwarantuje ona 100% pewności, ale daje jakieś odniesienie orientacyjne, czy jest po co siedzieć całą noc 😉

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *